Monako – piękne księstwo

Od razu po przekroczeniu granicy Monako, poczułem że znajduje się w wyjątkowym miejscu. Miejscu niczym nie przypominającym mi Francji, którą już znałem od podszewki. Miejscu, w którym jest wszystko. Bogactwo, uśmiechnięci ludzie, piękne widoki, wspaniała pogoda, itd. Czyli wszystko, co może sobie wymarzyć turysta. I ja właśnie miałem przyjemność zawitać w tym miejscu i dzisiaj opowiem Wam jak tam jest i co warto zwiedzić.

Monako jest drugim najmniejszym państwem na świecie. Ustępuje miejsca tylko Watykanowi. Jego całkowita powierzchnia to zaledwie 1,95 km². Dla porównania taka Warszawa ma aż 517 km² powierzchni. Czyli jest około 265 razy większa. Jest to kolosalna różnica. Pewnie nie jedna dzielnica warszawska jest większa od tego malutkiego księstwa. Ale każdy wie doskonale, że liczy się jakość, a nie ilość kilometrów kwadratowych. A ten mały kraj może zaoferować naprawdę dużo jakości.

Wiele legend mówi jakoby w czasach starożytności Monako pełniło funkcję portu słynnego Herkulesa. Jego pierwotna nazwa brzmiała tak: ,,Portus Herculis Monoeci”. Z czego wywozi się współczesna nazwa ,,Monaco”.

Monako posiada ustaloną w 1919 roku konstytucję. Dzięki czemu ustrojem obowiązującym w tym państwie jest monarchia konstytucyjna. Czyli w skrócie mówiąc władzę sprawuje monarcha. To on podejmuje wszelkie decyzje, lecz musi liczyć się ze zdaniem parlamentu. Monarchia konstytucyjna różni się od monarchii parlamentarnej (Wielka Brytania), gdyż w tej drugiej monarcha pełni tylko i wyłącznie funkcję reprezentatywną i nie ma wpływu na decyzje polityków. Obecnie władzę w Monako sprawuje książę Albert II wraz ze swoją małżonką – księżniczką Charlene.



Co warto zwiedzić w Monako:

1.Pałac Książęcy: Został wzniesiony już w 1215 roku przez Genueńczyków, którzy dostali od cesarza Niemiec – Henryka VI pozwolenie na sprawowanie władzy w porcie Monako. Wznieśli oni twierdzę na swój użytek. Dopiero wtedy, gdy Monako zostało zdobyte przez ród Grimaldich został on przekształcony w Pałac Książęcy. Z czasem tracił swe właściwości obronne, stając się typowym eleganckim pałacem. Ciekawostką jest, że pałac został bezprawnie przywłaszczony. Niedługo po tym, jak Genueńczycy wznieśli twierdzę, Franciszek Grimaldi zapukał do drzwi mówiąc, że szuka schronienia na noc. Gdy go wpuścili zza krzaków wybiegli jego kompani, który z łatwością wpuścił przez drzwi. A ci szybko zdobyli Pałac, który do dziś jest w ich posiadaniu. Gdyż książę Albert II Grimaldi jest potomkiem rodu Grimaldich.

Pałac jest bardzo piękny w środku, jak i na zewnątrz. Ma cechy typowych bogato zdobionych budowli. Przepych widać na każdym kroku. Zresztą jak i w całym księstwie. 

Akurat miałem szczęście, bo w okolice pałacu znalazłem się chwilę przed 12.00. A właśnie o tej godzinie odbywa się codzienna zmiana warty. Żołnierze ubrani są na biało, a ponoć w zimę już chodzą ubrani w czarne stroje.

 

2.Katedra: Po zwiedzeniu pałacu udałem się do słynnej katedry z 1884 roku. Szczerze to zazwyczaj unikam zwiedzania kościołów podczas wypraw, gdyż uważam, że wszystkie są do siebie podobne. A wszystkie wyjątkowe świątynie w Europie już widziałem. Takie jak klasztor na Montserrat, Notre Dame, czy Katedrę Gnieźnieńską. Więc nie ma sensu już zwiedzań kolejnych. Lecz w tym przypadku zewnętrzny wygląd Katedry spowodował, że skusiłem się zajrzeć do środka. Lecz nie oczekujcie cudów. W środku wygląda przeciętnie, jak każdy typowy kościół. A tak prezentuje się na zewnątrz:

3.Oceanarium: Tu na wstępie powiem, że było to najpiękniejsze oceanarium w jakim byłem.  Oprócz ogromnej ilości ryb, można było również podziwiać ogromne chyba sztuczne szkielety ryb oraz dinozaurów wodnych. Oceanarium jest kilkustopniowe, dzięki czemu bardzo łatwo jest się zgubić. Nie wiem, czy mieliście okazję być kiedyś w podobnym miejscu, gdzie wzdłuż całej długości akwarium rozciąga się ogromny szkielet wieloryba. A na końcu jego czaszka leży na ostatnim pietrze budynku, i każdy może stanąć oko w oko z tym gigantem i dowiedzieć się, jak naprawdę wielkie są te stworzenia porównując swoją masę do ich.

A najciekawszą rzeczą była możliwość pogłaskania żywych rekinów. Tak, nie żartuję. W jednej z sali był spory zbiornik wodny, gdzie tafla wody była na wysokości klatki piersiowej. A w wodzie pływały sobie średniej wielkości rekiny, które ponoć nie stanowią zagrożenia dla ludzi. Ale zębiska miały dość duże. Podpływały one do góry i wszyscy je głaskali. Ja oczywiście też się ośmieliłem. Były dość szorstkie w dotyku. Ale bardziej niż na sprawdzeniu powierzchni ich skóry, bałem się o swoją dłoń. Bo ja nigdy nie ufam informacjom, typu że  ,,rekin” nie zagraża ludziom. Nikt nie chciał by jednak aby jego ręka znalazła się między tymi zębami, jakie one miały. Na szczęście rybki nie były chyba głodne.

Do tego miło ze strony właściciela obiektu, że udostępnił dla zwiedzających szklaną ścianę z widokiem na otwarte morze. Można zrobić tam sobie cudne zdjęcia.

 




4.Plaża Lavrotto: Nie za duża, ale przepiękna. Uwielbiam tego typu plaże, które mają swój niepowtarzalny klimat. Wszędzie dookoła palmy, piękna lazurowa woda. A gdy spojrzymy do tyłu, naszym oczom ukazują góry wyznaczające granice księstwa oraz liczne budynku usadowione na nich. W tle oczywiście bezchmurne błękitne niebo. Bo inaczej być tu nie może,  w szczególności w porze wakacyjnej.

Port. A za nim znajduje się plaża.



Booking.com

 

5.Stadion AS Monaco: Jest to również ciekawe do odwiedzenia miejsca. A jeżeli kogoś nie interesuje piłka nożna, to warto chociaż przyjrzeć się mu ze wzgórz, aby zauważyć jak pomysłowo został wybudowany. Ja szczerze mówiąc miałem ogromny problem, aby ujrzeć ten stadion z punktu widokowego. A to dlatego, że został on wybudowany w takim stylu i takich kolorach, aby wtapiał się w resztę miasta i przypominał inne budowle. Spójrzcie sami:

About the author

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial