Gniezno w jeden dzień

Sam nie wiem od ilu lat planowałem odwiedzić to miasto. Czytałem o nich w wielu książkach historycznych, słyszałem opowieści o nim od znajomych. A po za tym wypadałoby odwiedzić pierwszą stolicę Polski.

Niestety zbyt blisko do tego miasta to nie mam. Do tego zawsze wymyślałem inne kierunki do podróży. Aż w końcu, wiedząc, że czeka mnie tydzień wolnego (majówka) postanowiłem, że teraz albo nigdy.

 

 

I tak oto wstałem o 4.00 rano, aby ok. godziny 10.00 znaleźć się w Gnieźnie. Pierwsze wrażenia bardzo miłe. Znalazłem się w bardzo ładnym parku z różnymi pomnikami. Za cel obrałem sobie dotarcie do  rynku głównego. Okazało się to bardzo prostym zadaniem, gdyż z większości gnieźnieńskich ulic można dojrzeć główny obiekt rynku, czyli Katedrę Gnieźnieńską.



 

Kilkanaście minut zajęło mi dotarcie do niej. Droga była bardzo przyjemna, albowiem jeździło tam bardzo mało samochodów, drogi w większości były brukowane, a po obu stronach ulic znajdowały się stare, nadal ładnie wyglądające budynki, gdyż miejscowa władza dba o nie cięgle je remontując. Wszędzie czuć było taki historyczny klimat. A ja wprost uwielbiam takie miejsca.

 

Ciekawymi elementami wystroju miasta są takie małe posążki zająców :

 

 

Po dotarciu na Wzgórze Lecha (za rynkiem głównym), rozeznałem się co do ceny wstępu do najważniejszych miejsc w tym regionie. Zapłaciłem tylko 11 zł za takie atrakcje:

-Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej

-Drzwi Gnieźnieńskie

-Taras widokowy z Katedry Gnieźnieńskiej

-Podziemia Katedry Gnieźnieńskiej

 

W cenie całego pakietu dostałem elektronicznego przewodnika, zestaw słuchawkowy,  przez który dostawałem informacje na temat miejsca, w którym się aktualnie znajdowałem. Pierwsza moja myśl na temat takiego zestawu była negatywna. Bo niby jak ma to wyglądać. Oni puszczą mi jakieś nagranie, a ja nie będę mógł przystanąć dłużej przy jakimś eksponacie, bo będzie już nagranie z następnej sali. Gdy skończyłem oglądać eksponaty z pierwszej sali, przystanąłem na chwilę dłużej przy koronie królewskiej, a nagranie się skończyło i nic już nie słyszałem. Na początku pomyślałem, że coś się zepsuło. Ale wystarczyło przejść przez drzwi do następnej sali i znów usłyszałem głos w słuchawkach. Okazało się, że zestaw podręcznego przewodnika działa dzięki czujnikom znajdującym się w każdej z sal. I gdy tylko wejdziemy do jednej z nich, automatycznie włącza się lektor opowiadający znajdujących się tam przedmiotach. Dzięki temu każdy może zwiedzać swoim tempem.

Drzwi Gnieźnieńskie okazały się o wiele większe niż wydawały się na ulotce. Naprawdę niesamowite uczucie patrzeć na drzwi, które prawdopodobnie dotykali i przechodzili przez nie królowie Polscy, tacy jak Bolesław Chrobry. W podziemiach znajdowało się wiele grobowców, w tym św. Wojciecha, znanego wszystkim męczennika.

 

 

A tak wyglądał widok z tarasu widokowego:

 

 

Całość zwiedzania zajęła mi ponad 2 godziny. A śmieszna cena 11 złotych, naprawdę warta tego co można tam zobaczyć. Na koniec, po oddaniu zestawu słuchawkowego do Biura Obsługi, udałem się za Katedrę, gdyż po zejściu ze wzgórza znajdował się ten o to piękny skwer, gdzie odpocząłem po intensywnym zwiedzaniu:

 

Zwieńczeniem wycieczki był obiad w restauracji z widokiem na wzgórze Lecha oraz krótki spacer uliczkami miasta w kierunku stacji kolejowej. Zwiedzenie miasta uznaje za godne polecenia. Wiem, że na pewno tam kiedyś wrócę. A już niedługo kolejny wpis z serii: ,,Zwiedzanie jednodniowe”. Najprawdopodobniej wybiorę się do Poznania.

About the author

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial